Cyberprzestępcy coraz częściej uderzają tam, gdzie “lokujemy” najwięcej emocji – w relacje z bliskimi. Najbardziej krytycznym okresem w roku stają się wakacje. Dzieci są na koloniach, obozach, wyjeżdżają do dziadków. Kontakt z rodzicami ogranicza się wtedy często do wymieniania wiadomości SMS czy sporadycznych telefonów. Czujność maleje, kontrola też.
I wtedy wkraczają cyberprzestępcy. Zamiast phishingu z logotypem banku czy firmy kurierskiej, pojawia się „wiadomość od dziecka”. Zamiast podejrzanej strony – SMS z prośbą o pomoc. To nie przypadek. To precyzyjnie sporządzony plan i powtarzalny już schemat. Ale nadal bardzo niebezpieczny. I – niestety – skuteczny.